colour style colour style colour style colour style

Branie...

Helmut pyta swojego trenera od siłowni?

- Z którego urządzenia mam najczęściej korzystać, aby dziewczyny na mnie leciały?

- Z bankomatu.

 

Okulista

- Co jest najtrudniejsze w zawodzie lekarza okulisty?

- Przekonać pacjentkę, żeby się rozebrała.

 

 

Okulary

Żona do Helmuta

- Jakie ty masz właściwie te okulary?

- Minusy.

- A jak mnie widzisz bez nich?

- Z bliska normalnie.

- A z daleka?

- Wyglądasz atrakcyjnie.

 

Przelicznik

- Ja się pytam, kiedy mi pan oddasz dług?

- To zależy, w czym pan chcesz go odzyskać. W dolarach, czy w złotówkach?

- A co to ma za znaczenie?

- Bo jak w dolarach, to nie dostaniesz pan ani centa, a jak w złotówkach, to ani grosza.

 

Śmiech losu

Taksówkarz jedzie bardzo szybko. Ostro bierze zakręty,

wyprzedza samochód za samochodem. Pasażer blednie:

- Panie, niech pan uważa i wolniej jedzie, bo się rozbijemy! Ja mam na utrzymaniu szóstkę dzieci!

Taksówkarz się odwraca:

- No i pan mi mówi, żebym uważał?

 

Boże dzieło

Jeden pastuch siedzioł se na łące. Patrzy se tak na to piękne niebo i tak se myśli patrząc na te skowronki co po niebie furgają: Panie Boże, też mogłeś to i tak zrobić, coby i krowy furgać umiały. Byłoby też to pięknie widzieć jak se tak furgają niby te skowronki. Tak se myśloł i położył sie na trowie i patrzy i spoziero na niebo. Naroz jeden skowroneczek nie wytrzymoł i spuścił mu małą, miękką, mokrą rzecz prosto na gębę. Wtedy się pastuch zerwoł, zaczął sie wycierać i głośno do nieba zawołoł: - Dyć Tyś to jednak dobrze wszystko obmyślił Panie Boże! Jakbych jo teraz wyglądoł jakby to krowa zamiast tego skowronka furgała!

 

 

Sylwester

Trzech studentów opowiada sobie o wrażeniach z Sylwestra.

- Ja chłopaki byłem na Majorce - mówi pierwszy - jaki wypas! Plaża, drinki, dziewczyny w bikini...

- A ja byłem w Alpach - mówi drugi - śnieg po pas, narty, a jakie panienki...mmmm

No stary a ty gdzie byłeś? - pytają milczącego dotąd trzeciego żaka.

- Chłopaki ja byłem w tym samym pokoju, co wy ale ja nie paliłem tego świństwa...

"Obowiązek"

Mąż wraca późnym wieczorem do domu. Żona śpi, więc on cichutko wkrada się pod kołdrę, przytula się i mówi - wiesz kochanie jestem bez majtek, a rozbudzona żona odpowiada - dobra kochanie upiorę Ci jutro.

 

Kantem

Ulicami miasta ucieka w popłochu starsza kobieta, a za nią biegnie mężczyzna i bije ją deską po plecach. Zatrzymuje go siłą przechodzień i krzyczy: - Co pan robi tej biednej kobiecie?! - To nie jest kobieta, to moja teściowa. - To kantem ją pan walnij, kantem!

 

Służba zdrowia po reformie

Do poradni chirurgicznej przyszedł mężczyzna z raną szarpaną ręki.

- Co Panu dolega? - zapytała recepcjonistka.

- Zostałem pogryziony przez psa...

- To niech Pan przyjdzie do szycia za rok, 2 tygodnie i 4 dni.

- Przepraszam, ale przed czy po południu?

- A czy to dla Pana jakaś różnica?

- Tak, bo za rok, 2 tygodnie i 4 dni przed południem mam już zapisaną wizytę u kardiologa w związku ze stanem przedzawałowym...

Kinoman

Weszła pewna starsza pani do kina i spostrzegła ze zdumieniem, że na jednym z krzeseł siedzi pies. Już chciała wezwać obsługę, ale zauważyła, że zwierzak niezwykle uważnie, wyraźnie zaintrygowany gapi się w ekran, więc nic nie powiedziała do końca seansu. Jednakże po projekcji podeszła do właścicielki psa z pytaniem:

- Przepraszam, ale nie wiedziałam, że pies potrafi się tak bardzo zainteresować filmem!

- Ja też się  dziwię - odpowiedziała właścicielka czworonoga - bo wie Pani, książka mu się nie podobała...

 

Egzamin

Na egzaminie końcowym z anatomii stary profesor zadał studentce wydziału lekarskiego pytanie:

- A który narząd, proszę Pani jest u człowieka symbolem miłości?

- U mężczyzn czy u kobiet? - usiłowała zyskać na czasie zaskoczona studentka.

- Mój Boże - westchnął profesor i w zadumie pokiwał sędziwą głową - a za moich czasów było to po prostu serce...

 

Życiowa myśl

Podawanie wysokości zarobków brutto, to jak podawanie długości członka wraz z kręgosłupem.

Awaria

Oddział intensywnej terapii. Kilku pacjentów podłączonych jest do sztucznego płuca. Nagle do sali wpada elektryk i oznajmia:

- No, panowie. A teraz kilka głębokich wdechów, bo za chwilę na godzinę wyłączam prąd. 

 

Trudna diagnoza

- No tak... - mówi lekarz z wahaniem po zakończeniu badania. - Ale co właściwie Panu dolega?

- Nie wiem, Panie doktorze, co to jest, ale od kilku lat w ogóle nie choruję...

Precyzyjna odpowiedź

Ofiara wypadku drogowego budzi się po długiej i ciężkiej operacji...

- Co się stało?! Gdzie ja jestem???

- Miał Pan wypadek...

- To znaczy, że jestem w szpitalu?

- W dużej części tak...

 

Wyższa ranga

Malinowski jak zwykle przyszedł spóźniony do pracy i zbiera standardowy ochrzan od szefa:

- Był Pan w wojsku, Panie Malinowski?

- Byłem.

- I co tam Panu mówił sierżant jak się Pan spóźniał?!

- Nic szczególnego: "Dzień dobry, Panie majorze"...

Co się komu należy

Po wysłuchaniu awantury, młody człowiek zwraca się do szefa:

- Pracuję tylko na pół etatu, Czy w związku z tym mógłby Pan być tak uprzejmy i krzyczeć na mnie o połowę ciszej?

 

Pomyłka ustrojowa

Szef do pracownika: 

- Miarka się przebrała, zwalniam Pana!

- Zwalniam? Jestem naprawdę bardzo mile zaskoczony szefie, bo zawsze myślałem, że niewolników się sprzedaje!

 

Aby wilk syty i owca (nie) cała

Prezes pewnej Warszawskiej firmy zebrał swojch pracowników i rzekł:

- Zbliża sie jubileusz naszej firmy. Trzeba go zorganizować tak, żeby cała Polska o nim mówiła. Jednocześnie należy zredukować koszty do minimum. Trzeba też pamiętać, że jubileusz musi Wam przynieść wiele radości. Są jakieś pomysły?

- Tak! - słychać głos gdzieś z tyłu. - Musi Pan, Panie Prezesie, skoczyć z Pałacu Kultury i Nauki. Cała Polska się o tym dowie i koszt będzie niewielki. A co do zadowolenia pracowników, to ...

 

Blondyna

Blondynka rozpoczęła pracę jako szkolny psycholog. Zaraz pierwszego dnia zauważyła chłopca, który nie biegał po boisku razem z innymi chłopcami, tylko stał samotnie. Podeszła do niego i pyta:

- Dobrze się czujesz?

- Dobrze.

- To dlaczego nie biegasz razem z innymi chłopcami?

- Bo jestem bramkarzem.

 

Zmartwienia profesorów

Spotkało się w barze dwóch profesorów. Jeden skarży się drugiemu, że ma paskudną grupę studentów.

Niczego nie chcą sie nauczyć i są ciemni jak... Dalej opowiada:

- Raz im tłumaczę pewne zagadnienie, oni nic nie rozumieją... Drugi raz im tłumaczę, oni dalej nic... Trzeci, czwarty, piąty raz i w końcu sam zrozumiałem, a oni dalej nic...

Zmartwienia weteranów

Dwaj sąsiedzi weterani ostatniej wojny światowej spotykają się na corocznym zlocie:

- Pamietasz jak w wojsku dodawali nam do jedzenia różne świństwa, abyśmy nie myśleli o kobietach?

- Pamietam, ale to jakieś bzdury były!

- Bzdury?! A u mnie to zaczyna działać!

Zagadka

Jeżeli 1 mężczyzna może umyć 1 zlew pełen  naczyń w 1 godzinę, to ile zlewów z brudnymi naczyniami umyje 4 mężczyzn w 4 godziny? Żadnego, bo usiądą z piwem przed telewizorem i będą oglądać mecz.

Życiowa myśl

Dla mężczyzny rozebrać i nie bzyknąć, to jak dla kobiety przymierzyć i nie kupić.

Zagadka


Czym różni się informatyczka w spodniach od informatyczki w spódnicy?

Czasem dostepu.

Bliskie stosunki

Kolega do kolegi:

- Jakbym się przespał z twoją żoną, to byśmy byli jak rodzina, no nie ???

- Jak rodzina to może nie, ale na pewno bylibyśmy kwita.

 

Dziwny przypadek

Rozmowa kolegów z pracy:

- Słuchaj stary, wracam wczoraj do domu, otwieram szafę, a tam goły facet...

- Zdarza się tak czasami w małżeństwie...

- No tak. Ale ja nie jestem żonaty...

 

Uczciwa

Kobieta dzwoni do radia:

- Dzien dobry, chciałam powiedzieć, że znalazłam dziś rano portfel. W środku były trzy tysiące złotych w gotówce oraz czek na okaziciela, opiewający na sumę 10 tysięcy euro. Było też prawo jazdy na pana Eugeniusza Krochmala, zamieszkałego przy ulicy Pralniczej 14 /3 w Toruniu. Mam w związku z tym ogromną prośbę: proszę panu Gienkowi puścić jakiś fajny kawałek ode mnie!

O tym… najpopularniej

Mąż przyłapał żonę z kochankiem.

Już otwarł usta, by wyrazić swój gniew i ból.

Lecz żona go uprzedziła i rzekła:

- Ziutek, ty nic nie mów.

Weź sobie krzesło, usiądź, patrz i ucz się…

 

O tym… po śląsku

Jedyn chłop z kamratami prziszeł do dóm po szychcie.

Baby ni było, to siedli se w kuchni,

Uotworli halbka i zaczni grać w szkata.

A że było ich sztyrech, to jedyn był ibryczny

(zbędny, bo w skacie jest trzech graczy).

Tymu ibrycznymu się mierzło (nudziło),

to zaczón sznupać po chaupie.

Uoroz przilecioł i pado gospodarzowi:

- Ywald! A w sypialce twojo baba leży z jakimś chopym!

- Nim się niy starej (nie martw) – pedzioł gospodarz.

- Jo go znóm: uón ani w szkata niy gro, ani gorzołki niy pije…

 

O tym… w humorze żydowskim

In flagranti przyłapana żona, zanim mąż

Zdążył otworzyć usta, powiedziała:

- Mojsie! Zanim ty coś powiesz,

to przypomnij sobie nasze wakacje na Karaibach.

To on za nie zapłacił i wskazała na leżącego obok niej kochanka.

- A nasze nowe auto, to też z jego dofinansowania.

A moje nowe futro i brylantowa kolia, to co?

Myślisz, że mogłam odłożyć z tego, co mi dajesz?

No i jeszcze lekcje muzyki dla Srulka…

- Aj, aj! – wykrzyknął zaskoczony mąż.

- Sara, to ty jego lepiej przykryj, żeby się nie przeziębił,

a ja jeszcze na chwilę muszę wyjść…

 

O tym… klasycznie

Mąż przyłapał żonę z kochankiem we własnej sypialni.

Był tak zaskoczony, że zdołał tylko wyjąkać:

- Co? Co wy robicie???

Na co żona zwróciła się do kochanka:

- No widzisz? Mówiłam ci, że on jest nierozgarnięty…

 

O tym… surrealistycznie

Pewna żona przyjmowała kochanka.

Nagle rozległ się odgłos przekręcanego klucza w zamku.

To mąż wrócił niespodziewanie.

Kobieta z nadzwyczajnym w takiej sytuacji opanowaniem rzekła do kochanka:

 - Natychmiast stań na środku pokoju taki goły, jaki jesteś i ani drgnij.

Ledwo kochanek zdążył to uczynić, wszedł maż. Spojrzał i zapytał:

- A to co?!

- Wiesz, kupiłam taką hiperrealistyczną rzeźbę… Znajomi też mają już coś takiego. To teraz najmodniejsze.

Mąż machnął ręką i poszedł spać. Żona też.

W środku nocy maż wstał, poszedł do kuchni i przygotował kilka kanapek.

Następnie podszedł z nimi do „rzeźby” i powiedział konfidencjonalnym szeptem:

- Masz, zjedz i po cichu wyjdź. Ja kiedyś tak półtorej doby stałem.

 

Spóźnione spotkanie


W drodze do nieba spotykają się dusze dwóch mężczyzn.

Wywiązuje się rozmowa.

- Ja zmarłem z powodu zimna... No wiesz: zbyt niska temperatura i organizm nie wytrzymał.

- A ja zmarłem ze zdziwienia...

- Jak to: ze zdziwienia?

- Wróciłem wcześniej z pracy i zobaczyłem gołą żonę w łóżku, no to zacząłem szukać kochanka.

Sprawdziłem pod łóżkiem, za szafą, w szafie, na balkonie, w łazience, w kuchni, jednym słowem wszędzie i nikogo nie znalazłem. Tak mnie to zdziwiło, że z tego zdziwienia umarłem.

- Oj, żebyś ty wtedy zajrzał do lodówki, to obaj byśmy jeszcze żyli...

Złota myśl

Ksiądz podczas mszy w kościele:

- Małżeństwo, to tak jakby dwa okręty spotkały się w porcie.

Jeden z mężczyzn odzywa się szeptem do kolegi:

- To ja chyba trafiłem na okręt wojenny.

Rozmowa w pociągu:

- Ja, proszę pana, najmilsze godziny zawdzięczam filmom.

- Nie wiedziałem, że z pana taki kinoman.

- To nie ja chodzę do kina, ale moja żona.

Do żony

A oto jak zwraca się  mąż do żony w kolejnych latach małżeństwa, przechodząc przez ulicę:

Rok 1. Poczekaj kochanie aż samochód przejedzie.

Rok 2. Anka poczekaj, bo samochód!

Rok 3. Czekaj, samochód!

Rok 4. Nie widzisz samochodu?!

Rok 5. Cholera ślepa jesteś?!

Rok 6. (To już tylko do siebie) Jak jesteś ślepa to leć pod koła!

 

Krzyk mody i nie tylko

Koleżanka pokazuje nowo kupioną sukienkę i komentuje: - To jest najnowsza kreacja prosto z Paryża. Przedostatni krzyk mody!

- Dlaczego przedostatni? Chyba mówi się : "Ostatni krzyk mody".

- Przedostatni. Ostatni krzyk wyda mój mąż, jak się dowie, ile ja za to zapłaciłam ...

 

Sposób


Pewien pacjent dowiedział się, że mu zostało 6 miesięcy życia, gdyż jest nieuleczalnie chory.

- Musi pan rozplanować ten czas, spisać testament, dopilnować przygotowań do pogrzebu. Co pan zrobi najpierw? - zapytał lekarz.

Pacjent pomyślał przez chwilę i odpowiedział:

- Zamieszkam z teściową.

- Z teściową!? - zdziwił się lekarz. - Dlaczego???

- Bo to będzie najdłuższe 6 miesięcy w moim życiu ...

 

Wizyta w księgarni


Policjant pyta w księgarni: - Czy jest "Pan Tadeusz"?

Sprzedawczyni odwraca się w stronę zaplecza i woła: - Panie Tadziu! Przyszli po Pana!

 

Urzędnik

Życie to ciągła walka: do obiadu z głodem, a po objedzie ze snem.

21 marca to ważny dzień w życiu urzędnika. Wtedy kończy mu się sen zimowy, a zaczyna zmęczenie wiosenne.

 

Prawo Harpera

Nie znajdziesz zagubionego przedmiotu, dopóki nie kupisz zamiennika.

 

Hipoteza Mollisona

Jeśli projekt zostanie zatwierdzony przez biurokrację, to nie jest wart wykonania.

 

Prawo Bella

Gdy zanurzamy ciało w wodzie - dzwoni telefon.

 

Prawo Ruby'ego

Prawdopodobieństwo spotkania osoby znajomej wzrasta, kiedy znajdujemy się w towarzystwie osoby, z którą nie chcemy, by nas widziano.

 

Prawo Wingera

Jeśli coś znajduje się na twoim biurku przez 15 minut, stajesz się ekspertem w tej dziedzinie.

 

Zasady


1. Nie myśl! A jeżeli już pomyślałeś to:

2. Nie mów! Ale jeżeli już powiedziałeś to:

3. Nie pisz! Jeżeli już napisałeś to:

4. Nie podpisuj! A jak podpisałeś, no to się idioto potem nie dziw!

 

Według upodobania


Celnik po wejściu do przedziału standardowo pyta tam obecnych:

- Alkohol, tytoń, narkotyki?

- Ja poproszę piwo - odpowiada jeden z pasażerów.

 

Hmmm ...

Żona wróciła do domu z kliniki chirurgii plastycznej i zapytała męża:

- No i jak? Co sądzisz o moim wyglądzie?

Mąż przyjrzał się uważnie i odrzekł:

- No cóż, moja droga: zrobili co mogli.

 

Na egzaminie

Profesor: - Poprawne odpowiedzi zaznaczajcie ptaszkiem ...

Głos z sali: - A długopisem można?

 

Nieporozumienie

- Panie doktorze. Kupiłam tą gruszkę do lewatywy jak Pan sugerował i co ja mam z nią zrobić?

- Napełnia ją Pani ciepłą wodą i wsadza ją sobie Pani w odbyt a potem ...

- Oj dobrze, dobrze ... Jutro zadzwonię, bo widzę, że Pan doktor dzisiaj nie w humorze.

 

Znawca

W barze: - Poproszę porcję frytek.

- Niestety, nie mamy ziemniaków.

- nie szkodzi. Zjem z chlebem

Normalny?

Kontrola w klinice psychiatrycznej.

- Proszę mi powiedzieć, jakie kryteria hospitalizowania stosujecie?

- Otóż - odpowiedział ordynator - przeprowadzamy na przykład taki test:

napełniamy wannę wodą, dajemy łyżeczkę, kubek i wiaderko i każemy wannę opróżnić.

- Aha - wykrzyknął kontroler radośnie. - rozumiem! Normalna osoba użyje wiaderka, bo jest największe!

- Ależ nie - zaoponował ordynator. - Normalna osoba wyjmie korek... Chce pan pokój z widokiem na ogród, czy na ulicę?

 

Klątwa

Do pewnego szamana przyszedł mężczyzna w mocno podeszłym wieku z prośbą o zdjęcie klątwy, którą na niego rzucono.

- Kiedy ta klątwa została rzucona? - zapytał szaman.

- Jakieś 50 lat temu - odpowiedział mężczyzna.

- A pamiętasz jak brzmiała?

- Dokładnie nie pamiętam, ale chyba: "czynię was mężem i żoną", czy jakoś tak ...

 

 

Nienormalny

Żona zapalonego wędkarza czyści złowione przez niego ryby.

Przy szesnastej płotce nie wytrzymała wreszcie i wrzasnęła:

- Słuchaj kretynie! Czy ty nie możesz zachowywać się normalnie jako ten wędkarz!?

- To znaczy, co mam robić? - zapytał zdziwiony mąż.

- Jak to co?! Wódkę pić!!!

 

Wyjazd integracyjny

Pewna pani była na dwutygodniowym wyjeździe integracyjno-szkoleniowym, zorganizowanym przez korporację, w której pracowała.

Po tygodniu jej mąż, jako że byli małżeństwem od niedawna, stęsknił się i postanowił ją odwiedzić.

W nocy zachowywali się oczywiście tak, jak większość młodych małżeństw po kilkudniowym niewidzeniu się.

W pewnym momencie spowodowało to gwałtowną reakcję zza ściany:

- Uspokójcie się wreszcie, a przynajmniej uciszcie się! Przez was nie śpie już szóstą noc z rzędu !!!

 

Fortele

Czterech mężczyzn spotkało się na partii golfa. Idąc do dołka, wymieniali uwagi na temat sposobów przekonania żony, co do wychodzenia z domu.

- Za diabła nie chciała mi pozwolić na dzisiejszą partyjkę - stwierdził pierwszy - dopiero, gdy obiecałem, że w przyszłym tygodniu pomaluję kuchnię i salon, to się zgodziła.

- Oj! Ja musiałem obiecać, że zrobię wykop pod basen - poskarżył się drugi.

- A mnie czeka remont całego dachu - powiedział trzeci.

Czwarty partner, słuchając tego, tylko uśmiechał się coraz promienniej, a gdy przyszła jego kolej, rzekł:

- Panowie, to złe metody. Ja nastawiam budzik na 5:30, gdy zadzwoni, delikatnie całuję żonę i pytam: seks czy golfik? W odpowiedzi zawsze słyszę: "Odwal się! Kije masz w garażu!"

 

Szczerość malca

Policjant spotyka chłopca, który zanosi się płaczem.

- Dlaczego płaczesz, skrzywdził cię ktoś?

- Nie, tylko zgubiłem 10 złotych.

- Dobra, dobra, nie płacz - dam ci 10 złoty.

Policjant sięgnął do kieszeni, a chłopiec wybuchnął jeszcze większym płaczem.

- Nie płacz, przecież odzyskasz 10 złotych.

- Tak, wiem, ale jakbym tamtych nie zgubił, to miałbym teraz 20 złotych.

 

Odkrycie

Kość piszczelowa istnieje z wielu powodów,

ale przede wszystkim po to,

by odnajdywać meble w ciemnym pokoju.

 

Prawo Phillipa:

Łatwe do przeprowadzenia 

są tylko zmiany na gorsze.

 

Prawo Niesa:

Energia zużywana przez biurokrację

na obronę błędu jest wprost proporcjonalna do jego wielkości.

 

Reguła Achensona:

Raport ma służyć nie informowaniu czytelnika,

lecz ochronie autora.

 

Metoda Wilsona:

Ranga osoby jest odwrotnie proporcjonalna do szybkości mowy.

 

Zasada Jaffersona:

Tytuły przeważają nad osiągnięciami.

 

Zasada Larsona

Dokonaj czegoś niemożliwego,

a szef zaliczy to do twoich obowiązków.

 

Prawo Clyde`a

Im dłużej zwlekasz z tym,

co masz do zrobienia,

tym większa szansa,

że ktoś cię wyręczy.

 

Prawo Tertila:

Sprawa raz odłożona, 

dalej odkłada się sama.

 

Policjant:

- Panowie! Chyba wiecie, że o północy należy spokojnie wracać do domu?

- Wiemy, panie dzielnicowy!

- To dlaczego tak krzyczycie?

- Bo my jeszcze do domu nie wracamy!

 

Pijak sika na środku jezdni. Policjanci podjeżdżają radiowozem.

- Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant.

- A co, zgubił pan? - pyta pijak

 

Policjant zatrzymuje kierowcę jadącego z nadmierną predkością.

- Proszę dmuchnąć w ustnik kierowco - wydaje polecenie policjant.

- Panie władzo, muszę?

- A chcecie żebym zrobił to za was? Wtedy, to już na pewno stracicie prawo jazdy!

 

Do chaty górala wchodzą policjanci.

- Baco, słyszeliśmy, że pędzicie bimber.

- Nie pędzę.

- Ale aparaturę macie!?

- Mom.

- No to pójdziecie pod sąd!

- To i za gwałt mnie sądźcie!

- Czemu?

- Bo aparaturę tyz mom!

 

Do pijanych, sikających w krzakach mężczyzn podchodzi policjant i mówi:

- Natychmiast skończyć, schować, włożyć!

Pijani dostosowali sie do polecenia. Gdy tylko policjant odszedł, jeden z nich mówi:

- Ale go nabrałem! Schowałem, włożyłem, ale nie skończyłem!

Policjant, czytając w przedziale wagonu książkę, co chwila wykrzykuje:

- Coś takiego!... Nieprawdopodobne!. Nigdy bym nie przypuszczał.

Siedzący obok pasażer pyta zaciekawiony:

- Czyta pan książkę fantastyczną?

- Nie, to słownik ortograficzny.

Sąsiad zagaduje policjanta na schodach wieżowca.

- Dlaczego pan nigdy nie jeździ windą, chociaż mieszka pan na dziesiątym piętrze?

- Bo w windzie jest tabliczka, że można przewozić pięć osób, a ja nigdy nie mam czasu, aby czekać na pozostałe cztery.

Policjanci oglądają w telewizji relację z biegu maratońskiego.

- Po co oni tak biegną?

- Pierwszy dostanie złoty medal.

- To po co biegną pozostali?

Dlaczego policjant nosi pałkę?

- Żeby mógł się obronić jak napadnie go jakaś myśl.

Dlaczego twoje dziecko nie chce się uczyć?

- Bo też chce zostać policjantem.

Późnym wieczorem policjant podchodzi do pijanego mężczyzny pukającego w uliczną latarnię.

- Po co pan tu puka?

- Pukam do kolegi.

- Widzę, że pan tu puka już kilka minut. A może kolega gdzieś poszedł?

- Ależ skąd! Przecież się świeci!

 

Ulicą idzie zataczający się facet i bełkocze do siebie:

- Litr na siedmiu...litr na siedmiu...litr na siedmiu...

Podchodzi do niego policjant i pyta:

- Jak to możliwe, że pan taki pijany, skoro w siedmiu wypiliście tylko litr?

- Sześciu nie przyszło.

 

Podchmielony meżczyzna podchodzi do policjanta stojącego na chodniku.

- Czy mogę koło pana trochę postać?

- Nie wypada, aby palant stał przy sokole - odpowiada policjant.

W tym momencie mężczyzna unosi ramiona i mówi:

- To ja już odlatuję!

 

Facet zalany w pestkę siedzi na komisariacie policji. Nazwiska i swego adresu nie pamiętam. Ale chcę do domu. Gliniarz na to.

- Ale muszę przecież wiedzieć, gdzie pan mieszka?

- No... nie wiem, nie pamiętam.

- A jak pan się nazywa?

- Nazyw...w...wam się - ale nie pa...pamiętam.

- No to co mam zrobić z panem?

- Niech pan komisarz prze...przeczyta mi...mi głośno książkę telefoniczną. Jak będzie moje nazwisko, to p...podniosę rękę.

 

 

REKLAMA
REKLAMA